W większości umów abonamentowych strona nie staje się własnością firmy: po rezygnacji przestaje działać, a razem z nią znika wypracowana przez lata pozycja w wyszukiwarce. Płacicie za wynajem, nie za wykonanie - i po trzech latach nie macie nic, co można przenieść gdzie indziej.
Rachunek, którego nikt nie robi przy podpisywaniu
Sto złotych miesięcznie to tysiąc dwieście rocznie. Przy typowej umowie na trzy do pięciu lat daje to od trzech i pół do sześciu tysięcy złotych.
To jest kwota porównywalna z jednorazowym wykonaniem serwisu na własność - z tą różnicą, że po jednorazowym projekcie strona zostaje, a po abonamencie zostaje wypowiedzenie.
Trzy pytania, które trzeba zadać przed podpisaniem
- Do kogo należy domena? Sprawdźcie, czy jesteście wpisani jako właściciel, a nie tylko jako osoba kontaktowa. To jest najważniejszy punkt całej umowy.
- Co się dzieje ze stroną po rezygnacji? Odpowiedź „strona zostaje wyłączona” oznacza wynajem. Odpowiedź „przekazujemy pliki” oznacza własność.
- Czy dostaniemy kod i treść? Bez tego migracja do innego wykonawcy zaczyna się od zera, łącznie z pisaniem tekstów.
Co naprawdę tracicie razem ze stroną
Pozycję w Google
Adresy podstron, linki prowadzące do nich z innych witryn i historia serwisu to majątek budowany latami. Po wyłączeniu strony adresy przestają działać, a nowa witryna zaczyna od zera - nawet jeśli treść będzie lepsza.
Da się to uratować przekierowaniami ze starych adresów na nowe, ale tylko wtedy, gdy macie kontrolę nad domeną. Jeśli domena jest zapisana na dostawcę, nie ma czego przekierowywać.
Adres e-mail w domenie
Skrzynki w domenie zwykle działają w ramach tej samej usługi. Utrata domeny to utrata adresu, na który przez lata pisali klienci.
Możliwość zmiany czegokolwiek
W modelu abonamentowym zwykle nie da się dodać podstron pod konkretne miasta ani usługi, bo szablon na to nie pozwala. Oznacza to, że nawet płacąc, nie możecie prowadzić sensownego pozycjonowania lokalnego.
Kiedy abonament jest w porządku
Rozróżnienie jest proste: abonament za utrzymanie to co innego niż abonament za istnienie.
| Uczciwy model | Model wynajmu |
|---|---|
| Płacicie za wykonanie raz, strona jest Wasza | Nie płacicie za wykonanie, płacicie miesięcznie |
| Abonament pokrywa serwer, kopie, aktualizacje | Abonament warunkuje działanie strony |
| Rezygnacja: dostajecie pliki, strona działa dalej | Rezygnacja: strona znika |
| Domena zapisana na Waszą firmę | Domena zapisana na dostawcę |
Miesięczna opłata sama w sobie nie jest problemem. Problemem jest umowa, w której przestanie płacić znaczy przestać istnieć w internecie.
Co zrobić, jeśli już jesteście w takiej umowie
- Sprawdźcie właściciela domeny w publicznej bazie WHOIS. To zajmuje minutę i jest najważniejszą informacją.
- Przeczytajcie umowę pod kątem tego, co dostawca miał dostarczyć. Niewykonane zobowiązania bywają podstawą do rozwiązania umowy.
- Zabezpieczcie treść i zdjęcia zanim cokolwiek zaczniecie. Zapisanie tekstów i zdjęć na własnym dysku nie wymaga niczyjej zgody.
- Nie wyłączajcie starej strony przed uruchomieniem nowej. Równoległe działanie przez kilka tygodni pozwala przenieść ruch bez przerwy.
- Przy sporze skonsultujcie się z prawnikiem. Studio internetowe może przygotować dokumentację i audyt, ale nie zastąpi porady prawnej.